Rola Słowa w komunikacji rodzinnej

Z udziałem Jolanty Żytkiewicz

Każdy z nas marzy o idealnej komunikacji w rodzinie, o tym, aby dzieci słyszały co mówimy, o tym, aby małżonek rozumiał co mówimy itp… Często wydaje się to niemożliwe do spełnienia. Jednak na wszystko jest sposób.

Wskazówek było całe mnóstwo, dyskusja była gorąca. Każde nieporozumienie jest wynikiem braku wiedzy, dawnych własnych urazów i traum zupełnie niezależnych od osób występujących w aktualnym konflikcie. Można powiedzieć, że ci z którymi nie możemy się dogadać to nasi sprzymierzeńcy, pokazują nam nasze słabe strony i zmuszają nas do ich wzmocnienia.W życiu przeszkadza nam tylko to, co w sobie sami mamy i do czego nie chcemy się przyznać albo nie możemy, bo zwyczajnie nie wiemy, zwyczajnie nie znamy samych siebie na tyle, aby to wiedzieć. Każda trudna
komunikacja mówi do nas o nas i należy uważnie słuchać jakie treści dla nas ona ze sobą niesie, jakich domaga się zmian.

W rodzinie należy działać świadomie tzn. wiedzieć czego się chce, dlaczego się właśnie tego chce i jakie będę tego konsekwencje. Trzeba określać cele relacji, związku, rozmowy. Rodzina wymaga postępowania z miłością, a kiedy jej z czasem zbraknie albo już umarła, to trzeba powrócić pamięcią do tych chwil w których była obecna, w których kochało się kogoś na śmierć i życie i to niekoniecznie wobec tych osób, które są teraz obecnie. Trzeba sięgnąć do
swojego skarbca uczuć wielkich, szlachetnych i pięknych, być wdzięcznym za otrzymaną szansę zmiany. Należy także poznać i stosować bardzo pomocny mechanizm zmiany dotyczący nas samych ponieważ zmieniamy tylko siebie a
nie innych.

Tak to już na tym świecie jest, że każdy pragnie miłości, uznania, potwierdzenia swojej wartości i użyteczności – mały czy duży. Mamy pomagać wzrastać tym, którzy są w naszej rodzinie. Kierunek działania jest jeden – sprzyjać wszystkiemu, co pojawia się na drodze życia i kiedy nie robimy tego sami z własnej woli i wiedz,y to okoliczności tak się ułożą, że zostaniemy do tego zmuszeni, ale wtedy bardzo boli. Im bardziej opieraliśmy się zmianie tym bardziej boli.

Ci w rodzinie, z którymi nie mamy porozumienia są pionierami naszych zmian, takimi akceleratorami naszego rozwoju i zamiast gniewać się na nich, czy mieć im za złe, to dziękować. To trudne ale musimy się zmieniać, rosnąć do góry, jak drzewa.

Oczywiście są skrajne przypadki komunikacji w rodzinie, patologiczne wręcz i wtedy trzeba umieć całkowicie zweryfikować siebie, swoje działania, swoje założenia, swoją drogę życia, a nawet wybrać zupełnie inną niż dotychczasowa, wprowadzić najbardziej radykalną z radykalnych zmian. Należy też wtedy korzystać z prawa, osób i instytucji stojących na jego straży.

Jak używać słowa? Oczywiście z miłością i tylko w celu podniesienia wartości drugiej osoby, zaznaczenia jej użyteczności, jej ważności dla nas– chociaż czasami pyskuje, doprowadza do łez i rozpaczy. Do budowania jej poczucia wartości i bezpieczeństwa, ma być wyrazem naszej miłości, akceptacji, uznania, tego wszystkiego co najlepsze w nas. Pewnie myślicie, że to takie nierealne, nieprawdziwe, niemożliwe. No cóż, to droga do doskonałości, najlepszy z możliwych wzorzec do zastosowania.

W dyskusji pojawiło się wiele bardzo ciekawych wątków. Jednym z nich jest sprawa odpowiedzialności w rodzinie za siebie wzajemnie, jak nauczyć się kochać, jak kochać własne dzieci, aby wyrosły na dojrzałych i odpowiedzialnych
ludzi… Będą one przedmiotem następnych warsztatów.

Dziękuję Pani Jolancie Żytkiewicz za ciekawie przedstawiony temat, dziękuję uczestnikom za przybycie i aktywny udział i zapraszam zainteresowanych na następne spotkanie.

Alicja Teresa Woźniak